Wprowadzenie do Fallout Tactics: Brotherhood of Steel
Ostatnia aktualizacja: 1 marca 2002
Autor: Wajrak
Grę rozpoczynamy jako nowy rekrut Bractwa Stali. Oczywiście panują rygory wojskowe, my jako szeregowiec nie mamy nic do powiedzenia. Jedynie dostajemy pod dowództwo pięciu ludzi i to ma nam wystarczyć. Po pięciu minutach znajdujemy się na polu walki, które ma sprawdzić naszą przydatność dla bractwa. Jeżeli wrócimy cali i zdrowi do dobrze. Jeżeli zaś zginiemy prawdopodobnie bractwo będzie żałowało amunicji, którą zużyliśmy... Biorąc pod uwagę pierwszą opcje powracając do bazy być może dostaniemy awans i wynagrodzenie, lub też reprymendę. Bractwo jest naprawdę bardzo surowe. Ale dzięki swym zasadom zaszło ono naprawdę daleko. Nie ma ono sobie równych, chociaż z czasem znajdą się godni przeciwnicy. Bractwo rozszerza swoje tereny działań i ciągle rekrutuje nowych ludzi. Ludzie dowodzącym bractwem nie przepadają za wszelkiego rodzaju stworzeniami powstałymi w wyniku promieniowania mowa tutaj o ghulach, mutantach czy szponach śmierci. Fallout Tactics: Brotherhood of Steel jest grą łączącą w sobie elementy gry strategicznej i RPG. Z gier strategicznych zaczerpnięto nowy system walki w trybie rzeczywistym, (ale turowy też jest) oraz możliwość dowodzenia grupą sześciu ludzi. Niewiele pozostało z RPG, właściwie to tylko rozwój postaci pozostał niezmieniony. Znikneły wszystkie dialogi a właściwie zostały zmienione w monologi. Nie mamy żadnej możliwości pełnej konwersacji, wszystko odbywa się w jedną stronę. Po przejściu kilku misji połapiemy się, że gra działa według schematu robimy wypad na misje następnie powrót do bazy małe zakupy i kolejna misja. Nieco przygnębiająco to wygląda. Gra zaczyna przypominać bardzo Jadged Aliance. W grze do naszej dyspozycji oddano kilka pojazdów trzeba przyznać, że całkiem ciekawych. Ale nie wszystko jest tak pięknie. Załóżmy, że idziemy na misje znajdujemy w niej np. czołg, wszystko ładnie i pięknie jeździmy nim do woli, po czym wracamy do bazy robimy standardowe zaopatrzenie poczym wsiadamy w czołg i jedziemy na kolejną akcje, ale cóż to w misji czołgu już nie ma.. Smutne pojazdy pełnią role transportu tylko na miejsce akcji. Naprawdę można było spodziewać się czegoś więcej. Warto także napisać, że czasami (a może dość często) nie zgadzasz się z decyzjami bractwa. Ale to autorów nie obchodziło nie mamy możliwości nie wykonania misji lub zmiany nastawienia do niej przełożonego. Rzekłbym, że gra jest bardzo liniowa. Po pierwsze, gdy usłyszałem ze wychodzi nowy Fallout byłem nieco podekscytowany i ucieszony. Spodziewałem się gry, która wstrząśnie rynkiem (jak Fallout 2). Ale moje złudzenia zostały rozwiane, gdy tylko przeczytałem zapowiedzi. Jak dla mnie założeniem autorów było stworzenie gry pod kątem gry sieciowej. Ponieważ podczas grania single gra nie wciąga nawet w połowie tak jak jej poprzednik. Według mnie gra jest baardzo obciętą wersją Fallouta 2.... niestety. A wszyscy fani poprzednich części Fallouta nie mogą sopdziewać się zbyt wiele po grze. |